Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malarstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malarstwo. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 października 2012

lęk snobistycznego społeczeństwa

Do sięgnięcia po tę książkę zachęcił mnie wywiad z autorem, zamieszczony w czerwcowym wydaniu pisma "Książki. Magazyn do czytania" (nr 5/czerwiec 2012). Szybka decyzja, zakupy w księgarni (a właściwie wspaniała "bukinistyczna" wyprawa z Juni) i spora satysfakcja.
Lęk o status jest zbiorem lekkich szkiców eseistycznych na temat pozycji człowieka w społeczeństwie. De Botton, w oparciu o wiedzę filozoficzną, historię, tradycje religijne, literaturę, sztukę i malarstwo, przystępuje do rozważań nad ludzkim lękiem przed utratą kondycji i szacunku publicznego. Zjawisko przybyło do Europy ze Stanów Zjednoczonych i - jak zauważa autor - uniemożliwia radość z tego co mamy, zmusza do nieustannego porównywania się z innymi, wpędza w depresję i powoduje ciągłe niezaspokojenie.
Alain De Botton twierdzi, że od zawsze żyjemy dla miłości, prestiżu, sławy i są to nasze największe potrzeby. Zachęca do rozmowy i zastanowienia się nad tym kto dziś zasługuje na społeczny szacunek. Nasze funkcjonowanie w konkretnym systemie ekonomicznym zmusza do pracy i zarabiania pieniędzy, ale nie może stać się jedynym sensem życia.
Pozycja stanowi przystępne spojrzenie na problem z wielu stron, dając możliwość wszechstronnej interpretacji. Ciekawie zaaranżowane zagadnienia wzbogacone zostały kilkoma interesującymi ciekawostkami. Mocną stroną tego niezobowiązującego filozofowania de Bottona, są cenne uwagi i komentarze oraz nienarzucające wnioski. I choć momentami napotykamy na kilka oczywistości, to książka pozwala na bardzo delikatne ożywienie kondycji intelektualnej. Czyta się przyjemnie.

Ocena subiektywna: 5/6.

A. de Botton, Lęk o status, Warszawa 2004, 288 s.

środa, 7 grudnia 2011

niderlandy


Herbert w wersji prozatorskiej to magik, otacza słowami, trzy zdania i już jesteś gdzieś indziej, widzisz więcej, słyszysz, czujesz wszystko. Więcej tu emocji, zmysłowości i dotykalności niż w jego poezji suchej i raczej szorstkiej.
Eseje zostały zebrane w dwie zgrabne części i dotyczą złotego okresu kultury holenderskiej. Szkice to emocje Herberta związane z malarstwem Gerarda Terborcha („Dyskretny urok mieszczaństwa”), Johannesa Torrentiusa („Martwa natura z wędzidłem”)  i zagadnieniami społecznymi, w których bohaterem jest mieszczaństwo Niderlandów XVII wieku.
Autor opowiada o handlu obrazami, warunkach naturalnych Holandii i w moim ukochanym - oczywiście – „Tulipanów gorzkim zapachu” o manii kwiatów, zbiorowym  i tajemnym szaleństwie, jako tle do rozważań o wszelkich ludzkich obsesjach. Część drugą tego wydania stanowią Apokryfy -  teksty inspirowane epizodami historii holenderskiej m.in. o Spinozie, Janie Swammerdamie, Johanie van Oldenbarnevelcie i Corneliusie Drebbelu.
Herbert dotyka naturalności sztuki w społeczeństwie zamieszkującym kraj Rembrandta i Vermeera, gdy była ona częścią nadrzędnego ładu. Dotyka świata, w którym ludzie mieli dla siebie czas i ochotę do rozmowy, a język, którym mówili łączył ich, a nie dzielił.
Czyta się łapczywie, chłonąc barwy i wiedzę.

Ocena subiektywna: 6/6.

Z. Herbert, Martwa natura z wędzidłem, Wrocław 1998, 181 s.