Trawnik, który rozpoczynał się nad wodą, biegł przez ćwierć mili do drzwi wejściowych, przeskakując po drodze zegary słoneczne i ścieżki wysypane tłuczoną cegła, i gorejące kwietniki, aż wreszcie dopadłszy domu jakby z rozpędu wspinał się na ścianę dzikim winem.
[Wielki Gatsby]
Czy dziś ktoś jeszcze tak pisze?
Fabuła słynnej powieści Fitzgeralda jest przyjemna i nieskomplikowana. Nick Carraway jest sąsiadem Jay'a Gatsby'ego. Poznaje go najpierw jako bohatera opowiadań i zachwytów pięknej Jordan Baker, podczas odwiedzin u kuzynki Daisy. Następnie sam zostaje zaproszony na jedno z głośnych przyjęć u milionera i zaprzyjaźnia się z nim. Obserwuje go i słucha, spędzają razem coraz więcej czasu, w końcu Nick decyduje się pomóc Gatsby'emu w pewnym przedsięwzięciu.
Jay Gatsby, oficer zasłużony w czasie wojny, pełen jest tajemnic, a niejasna przeszłość dodaje mu sławy i atrakcyjności. Kim jest i do czego dąży ten krezus i człowiek sukcesu, a być może zabójca - jak głoszą plotki...?
Okazałe posiadłości, imponujące bankiety, zawrotne fortuny, piękno, bogactwo, kaprysy, zabawa i blichtr - wspaniały klimat lat 20. Miłość i pieniądze, nieodłącznie związane z osobliwą nowojorską moralnością.
Ta powieść, to przede wszystkim językowy majstersztyk. Spotkałam się z opiniami, że książka właściwie opowiada o niczym oraz że brak jej głębi. Wszystko zależy od oczekiwań. Mnie nie zawiodła. Nawet jeśli bieg wydarzeń wydaje się być banalny to wiele rekompensuje fantastyczny styl i warsztat pisarski, a akcja, mimo że dzieje się niespiesznie, to nie nudzi, a wciąga.
Ocena subiektywna: 5/6.
F. Scott Fitzgerald, Wielki Gatsby, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, wyd. IV, Warszawa 1986, 197 s.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą namiętność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą namiętność. Pokaż wszystkie posty
środa, 31 lipca 2013
impreza u sąsiada
Etykiety:
bogactwo,
film,
Fitzgerald,
kobieta,
mężczyzna,
miłość,
namiętność,
sława,
sto książek,
wypadek,
zdrada
wtorek, 30 kwietnia 2013
wiedźmin po raz pierwszy
Mimo że tytuł i okładka tego wydania sugerują jakiś koniec, to Ostatnie życzenie otwiera sztandarową serię autorstwa Andrzeja Sapkowskiego i jest pierwszą częścią "cyklu wiedźmińskiego", a także swoistym wstępem do "Sagi o wiedźminie".
Tom Ostatnie życzenie to sześć opowiadań przeplatanych "Głosem rozsądku" i zamkniętych w jego klamrze. Wprowadza w całość wydarzeń, pozwala na poznanie bohaterów sagi i przywiązanie się do nich. Ma subtelnie erotyczny wstęp, kapitalnie wojowniczy środek i wyśmienite zakończenie. W treści jest zwarty, bardzo konkretny i "energetyczny".
Zabrany rodzicom - na podstawie prawa niespodzianki - chłopiec, wychowuje się w Kaer Morhen - wiedźmińskiej twierdzy. Po przejściu serii mutacji i morderczych treningów zostaje jednym z wiedźminów. Ma przyjaciół i wrogów, kochanki i rywali, miecz i białe włosy. Wędruje po świecie, pije piwo, adoruje czarownice i zabija potwory. Słucha, obserwuje, działa. Geralt z Rivii to nieustraszony introwertyk, któremu w pracowitej wędrówce, towarzyszy "świecąca jasno gwiazda ballady" - Jaskier - postać tyle drażniąca, co i komiczna. Pełno tu fenomenalnych dialogów, dynamicznej akcji i fantastycznych postaci kobiecych. Krótkie zdania budują napięcie, a siermiężny język harmonizuje z kolorytem wykreowanego świata.
Styl Sapkowskiego - absolutnie nie do podrobienia. Niekwestionowana klasyka polskiej fantastyki. Uprzedzonych i zniechęconych serialem Marka Brodzkiego zapewniam, że nijak ma się on do baśni Sapkowskiego.
Ocena subiektywna: 6/6.
A. Sapkowski, Ostatnie życzenie, Warszawa 1993, 286 s.
Etykiety:
czarownica,
dzieci,
fantastyka,
kobieta,
magia,
mężczyzna,
miłość,
moc,
mutant,
namiętność,
opowiadania,
potwór,
przyjaźń,
Sapkowski,
śmierć,
Wiedźmin,
życie
piątek, 8 lutego 2013
śmierć w dyskotece
Julia Dobrowolska (postać z wcześniejszego "Żniwiarza" Grzegorzewskiej) pełni rolę tła, dla gwiazdorzącego w programie detektywistycznym, Wiktora Bergena. Zadanie nudne to i mało ambitne dla, stylizowanej na blond bohaterkę filmów akcji z lat 80., pani detektyw. Rezygnuje więc i decyduje się wykorzystać swój talent do rozwiązania zagadki tajemniczych morderstw w krakowskim klubie-labiryncie. Sprawa staje się o tyle ważna, że świadkiem zdarzeń jest Lola - siostra Dobrowolskiej, a właścicielem klubu - brat Aarona, wspólnego kochanka Julii i Wiktora. Tak, trójkącik.
Krok po kroku, trop za tropem włóczymy się za Dobrowolską po krakowskich nocnych klubach, dyskotekach, toaletach i piwnicach. Wśród oparów alkoholu i woni tanich perfum, ocieramy się o dresy i skórzane kurtki bramkarzy, aby poznać mroczne praktyki i mistyczne ceremonie, dające uciechę majętnym zwyrodnialcom.
Bohaterem powieści jest też miasto - ulice, zaułki, kluby i dyskoteki Krakowa. Dobrze się czyta o miejscach, które były studencką codziennością.
Grzegorzewska daje upust swoim fantazjom, ironizuje, bawi się konwencją i żongluje formą. Pisze luźno i bez zadęcia. Tworzy bohaterów ciekawych, ale celowo nierzeczywistych - przesiąkniętych hollywoodzką manierą. Sporo tu przerysowań, ale też nie wszystko trzyma się ładu i składu. Momentami jest mało racjonalnie, to taki kryminał bez nadmiernej dedukcji. W środku dość przewidywalnie i mało ciekawie, niektóre fakty bardzo naciągane. Ale jest napięcie i ciekawe rozwiązanie zagadki, a to w kryminale - nawet jeśli jest on niewymagający i jest tylko pretekstem do opisania pikantnego romansu i efektownych pościgów - ważne.
Z tej mąki nie powinien wyjść chleb, tymczasem upiekło się coś całkiem zjadliwego, z zakalcem, ale smaczne.
Ocena subiektywna: 4/6.
G. Grzegorzewska, Noc z czwartku na niedzielę, Kraków 2007, 205 s.
Krok po kroku, trop za tropem włóczymy się za Dobrowolską po krakowskich nocnych klubach, dyskotekach, toaletach i piwnicach. Wśród oparów alkoholu i woni tanich perfum, ocieramy się o dresy i skórzane kurtki bramkarzy, aby poznać mroczne praktyki i mistyczne ceremonie, dające uciechę majętnym zwyrodnialcom.
Bohaterem powieści jest też miasto - ulice, zaułki, kluby i dyskoteki Krakowa. Dobrze się czyta o miejscach, które były studencką codziennością.
Grzegorzewska daje upust swoim fantazjom, ironizuje, bawi się konwencją i żongluje formą. Pisze luźno i bez zadęcia. Tworzy bohaterów ciekawych, ale celowo nierzeczywistych - przesiąkniętych hollywoodzką manierą. Sporo tu przerysowań, ale też nie wszystko trzyma się ładu i składu. Momentami jest mało racjonalnie, to taki kryminał bez nadmiernej dedukcji. W środku dość przewidywalnie i mało ciekawie, niektóre fakty bardzo naciągane. Ale jest napięcie i ciekawe rozwiązanie zagadki, a to w kryminale - nawet jeśli jest on niewymagający i jest tylko pretekstem do opisania pikantnego romansu i efektownych pościgów - ważne.
Z tej mąki nie powinien wyjść chleb, tymczasem upiekło się coś całkiem zjadliwego, z zakalcem, ale smaczne.
Ocena subiektywna: 4/6.
G. Grzegorzewska, Noc z czwartku na niedzielę, Kraków 2007, 205 s.
Etykiety:
alkohol,
detektyw,
Grzegorzewska,
kobieta,
Kraków,
kryminał,
miasto,
morderstwo,
namiętność,
śmierć,
tajemnica
wtorek, 3 lipca 2012
sadystka i masochista
Przekonałem się, że przynajmniej w moim wypadku nie jest prawdą, iż
miłość wyciera się, ubożeje lub gaśnie od długiego użycia. Moja miłość
rosła każdego dnia.
[Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki]
Ciężko się pisze o tak lekko i dobrze napisanej książce.
Czyta się wspaniale i jednym tchem.
Narrator i jednocześnie główny bohater zakochuje się raz, w wieku 15 lat, na kolejne lat 40. A jest to miłość obsesyjna, namiętna, perwersyjna, wciągająca w toksyczny związek, wędrujący przez Peru, Paryż, Londyn i Tokio.
Ona - piękna, ponętna, pełna życia i temperamentu, nieokiełznana i dzika, wymagająca i bezkompromisowa, wzorowa egoistka, zdolna do wszystkiego - ciągle niegrzeczna dziewczynka.
On - spokojny, wykształcony, inteligentny, elegancki, czuły i pełen melancholii, zdolny do wszystkiego...dla niej - Ricardo.
Niezwykle barwna historia miłości przeciwieństw. Pełna kolorowych, intrygujących, momentami symbolicznych postaci. Całość osnuta na tle rewolucji historycznych i obyczajowych.
I choć wiadomo, że ona to kobieta - narkotyk, która żyje otulona w kłamstwo, jak w piękny, elegancki szal, a on zawsze dokonując wyboru - wybierze ją - nie nudzi to i nie nuży, a fascynuje, wciąga, zadziwia, smuci i wzrusza.
Literacki noblista z 2010 roku zdecydowanie nie rozczarowuje.
Ocena subiektywna: 6/6.
M.V. Llosa, Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki, Kraków 2009, 380 s.
[Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki]
Ciężko się pisze o tak lekko i dobrze napisanej książce.
Czyta się wspaniale i jednym tchem.
Narrator i jednocześnie główny bohater zakochuje się raz, w wieku 15 lat, na kolejne lat 40. A jest to miłość obsesyjna, namiętna, perwersyjna, wciągająca w toksyczny związek, wędrujący przez Peru, Paryż, Londyn i Tokio.
Ona - piękna, ponętna, pełna życia i temperamentu, nieokiełznana i dzika, wymagająca i bezkompromisowa, wzorowa egoistka, zdolna do wszystkiego - ciągle niegrzeczna dziewczynka.
On - spokojny, wykształcony, inteligentny, elegancki, czuły i pełen melancholii, zdolny do wszystkiego...dla niej - Ricardo.
Niezwykle barwna historia miłości przeciwieństw. Pełna kolorowych, intrygujących, momentami symbolicznych postaci. Całość osnuta na tle rewolucji historycznych i obyczajowych.
I choć wiadomo, że ona to kobieta - narkotyk, która żyje otulona w kłamstwo, jak w piękny, elegancki szal, a on zawsze dokonując wyboru - wybierze ją - nie nudzi to i nie nuży, a fascynuje, wciąga, zadziwia, smuci i wzrusza.
Literacki noblista z 2010 roku zdecydowanie nie rozczarowuje.
Ocena subiektywna: 6/6.
M.V. Llosa, Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki, Kraków 2009, 380 s.
poniedziałek, 4 czerwca 2012
nadchodzi wojna
Jestem mieczem w ciemności. Jestem strażnikiem na murach. Jestem ogniem, który odpędza zimno, światłem, które przynosi świt, rogiem, który budzi śpiących, tarczą, która osłania krainę człowieka.
[fragment przysięgi Nocnej Straży]
Ocena subiektywna: 6/6.
G. R.R. Martin, Starcie królów, Poznań 2011, 916 s.
[fragment przysięgi Nocnej Straży]
Drugi tom serii. Jest
jeszcze lepiej.
Wojna o panowanie na
Żelaznym Tronie trwa. Żądnych władzy jest coraz więcej, a gotowi są panować nawet na zgliszczach. Na
arenę walki wchodzą nowi bohaterowie: bezwzględny ród Greyjoyów z Żelaznych Wysp, z
pełną temperamentu i charakteru Ashą oraz bracia zmarłego króla Roberta - Renly
i Stannis Baratheonowie. Nocna Straż udaje się za Mur, aby podjąć walkę z
nowopowstającą armią Mance Rydera. Upadają kolejne grody, intryga rodzi
intrygę, okrucieństwo goni okrucieństwo, a autor zaczyna coraz bardziej wodzić
czytelnika za nos. Poznajemy kilka tajemnic i gdy już wydaje się, że tyle wiemy,
pojawiają się nowe zagadki i niedopowiedziane wątki, które niemal irytują swoją
a to świeżością, a to mrocznością. Cała gama emocji – dużo śmiechu, wzruszeń, zaskoczeń
i nerwów. Coraz więcej magii, krwi i cierpienia. Zachwycać można się bez końca.
Fantastycznie rozwija się
jedna z najbarwniejszych postaci – Tyrion
Lannister, który nieustannie błyska inteligencją i charyzmą. Jako postać
drugoplanowa pojawia się fenomenalny Edd Cierpiętnik tryskający czarnym humorem.
Moje ulubienice Arya i Daenerys – Matka Smoków mają coraz więcej ikry, a ich wątki
przygodowe nabierają tempa.
A taaaakie (!)
zakończenie zapowiada jeszcze mnóstwo przyjemności z poznawania kolejnych tomów
cyklu.
Ocena subiektywna: 6/6.
G. R.R. Martin, Starcie królów, Poznań 2011, 916 s.
Etykiety:
fantastyka,
magia,
Martin,
namiętność,
smoki,
władza,
wojna
niedziela, 11 grudnia 2011
śpiewaj piękne dziecię
Od początku nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że to wszystko jest udawane, nienaturalne, wymyślone i przejaskrawione. Bohaterowie odgrywają role, w których czują się obco i nieswojo. Każda postać jest trudna i zdeformowana. A wszystko to, może dlatego, że w tej powieści nie ma osób szczęśliwych.
Jest wiek XVIII. W Neapolu poznajemy chłopca, Guida Maffeo, którego uboga rodzina sprzedaje łowcy talentów. Pięknie śpiewający Guido zostaje, w wieku 6 lat, wykastrowany. Na skutek procesów dojrzewania, traci jednak swój głos. Po nieudanej próbie samobójczej staje się nauczycielem muzyki, kompozytorem i poszukiwaczem ideału, który mógłby wyszkolić. Wybiera się w podróż po Italii. Przyciągnięty opowieściami o młodym trubadurze śpiewającym na ulicach miasta, trafia do Wenecji.
Tonio Treschi wychowuje się w jednej z najbogatszych rodzin weneckich. Dom, którego głową jest doża Andrea Treschi, pełen jest bolesnych tajemnic i zamkniętych drzwi, za którymi ukrywa swą codzienność każdy z członków rodziny. Starszy brat Tonia - Carlo, wydziedziczony za dopuszczenie się hańby, wraca do domu po śmierci ojca i próbuje odzyskać swą pozycję. Wybiera sposób okrutny i ironiczny - nakazuje wykastrować Tonia, głównego dziedzica. Chłopiec, jako niezdolny do posiadania dzieci, zostaje pozbawiony majątku i skazany na banicję pod groźbą śmierci. Trafia pod opiekę Guida i rozpoczyna naukę w konserwatorium muzycznym. Poznaje miłość, rozpoczyna wielką karierę i doskonali plan swojej zemsty, która niestety nie jest ani wyszukana ani zaskakująca.
Tonio Treschi wychowuje się w jednej z najbogatszych rodzin weneckich. Dom, którego głową jest doża Andrea Treschi, pełen jest bolesnych tajemnic i zamkniętych drzwi, za którymi ukrywa swą codzienność każdy z członków rodziny. Starszy brat Tonia - Carlo, wydziedziczony za dopuszczenie się hańby, wraca do domu po śmierci ojca i próbuje odzyskać swą pozycję. Wybiera sposób okrutny i ironiczny - nakazuje wykastrować Tonia, głównego dziedzica. Chłopiec, jako niezdolny do posiadania dzieci, zostaje pozbawiony majątku i skazany na banicję pod groźbą śmierci. Trafia pod opiekę Guida i rozpoczyna naukę w konserwatorium muzycznym. Poznaje miłość, rozpoczyna wielką karierę i doskonali plan swojej zemsty, która niestety nie jest ani wyszukana ani zaskakująca.
Głos kastratów był ich szansą i przekleństwem. Ich zdolności wokalne były fenomenem i sensacją, ale chłopcy, wraz z utratą męskości, przechodzili tragiczną metamorfozę psychiki. Okaleczeni jako małe dzieci, stawali się rozchwianymi emocjonalnie odmieńcami, wysuniętymi poza margines społeczeństwa.
Najlepszą bohaterką powieści Anne Rice jest boska Italia, przechodząca czas barokowego rozkwitu kultury i sztuki. Zachwycający krajobraz włoskich miast, ich architektury i klimatu. Magiczna Wenecja, piękny Neapol i monumentalny Rzym.
Książka jest jednak ciężka, rozwlekła i mało dynamiczna, a spory dodatek naturalistycznej erotyki homoseksualnej momentami nuży, czyniąc z powieści mało sprawne czytadło, które przełykałam z bólem.
Ocena subiektywna: 2,5/6.
A. Rice, Krzyk w niebiosa, Poznań 1994, 490 s.
Etykiety:
kastraci,
miłość,
namiętność,
Rice,
Włochy
Subskrybuj:
Posty (Atom)




