Tak się stało, że akurat przygody szwedzkiej grupki dzieciaków zawładnęły całkowicie wyobraźnią polskiego dziecka. Do tego stopnia, że czytało książkę, kończyło i zaczynało od nowa. Niezliczoną ilość razy. Bynajmniej nie przez brak zrozumienia...
Żyło w tamtym świecie, wyobrażało sobie smak ślazowych cukierków, połowy raków, przechodzenie po drzewie do sąsiadów, przyjaźń z Lisą, Brittą i Anną, konstrukcję sznurkowej poczty. Przeżywało te same przygody i tą samą codzienność: łowiło ryby w rzece, zbierało siano, miało koty i opiekowało się królikami, potrafiło bawić się wszędzie i wszystkim. To dziecko śmiało się nieustannie z tych samych żartów i figli, bo były one bliskie i znajome, prawdziwe i proste. Szwedzkie Bullerbyn było tak blisko, w sumie jak wioska obok, albo ta sama. Wyobraźnia i rzeczywistość stawały się jednym.
Książka jest świetna, niepowtarzalna i piękna. I w dużej mierze to dzięki niej, dziecko dziś nie zna piękniejszych chwil, jak te spędzone wtedy w rodzinnym domu. Zerwana okładka, ponadrywane kartki, przybrudzone rogi i ranty, kilka plam... To książka za którą się tęskni, jak za starym przyjacielem.
Ocena subiektywna: 6/6.
A. Lindgren, Dzieci z Bullerbyn, Nasza Księgarnia 1982, 387 s.
wtorek, 7 lutego 2012
czwartek, 19 stycznia 2012
moc intrygi
Gdyby nie fantastyczny pomysł na imiona dla bohaterów, odpuściłabym już po moich tradycyjnych "75 stronach szansy dla książki", ponieważ zaczyna się bardzo spokojnie - za spokojnie jak dla mnie. Ale cierpliwość, ciekawość i zaufanie [do Kuby :)] opłaciły się!
Królestwu Sześciu Księstw zagraża tajemnicza i nieposkromiona choroba - kuźnica. Na dwór władcy trafia nieprawy syn Księcia Rycerskiego. Ignorowany przez całą niemal rodzinę królewską, dorasta pod opieką koniuszego swego ojca. Dar Rozumienia pozwala mu zaskarbić sobie jedynie wierność i miłość królewskich koni i psów. Ale sam Król Roztropny, widzi w chłopcu szansę na ratowanie królestwa i nakazuje uczyć go sekretnej sztuki skrytobójstwa. Ponadto płynąca w żyłach Bastarda błękitna krew, daje mu zdolność do korzystania z Mocy.
Z każdą kolejną stroną powieści, czytelnik staje się niewolnikiem losów Ciernia, Sikorki, Bastarda, króla Roztropnego, księcia Szczerego, księżnej Cierpliwej, Brusa i uroczego, rozszczekanego Kowala. Wszystkie postacie stworzone przez autorkę są nietuzinkowe i prawdziwe. To na kanwie ich charakterów Hobb zbudowała magiczny świat, to one go tworzą, wypełniają i zamykają w fantastyczną, doskonale przemyślaną całość.
Jest to powieść o dokonywaniu wyborów, obieraniu dróg, samotności, podejmowaniu wyzwań, dojrzewaniu i walce. I choć początkowo stopniowanie akcji przez autorkę może złościć i niecierpliwić, to jest na co czekać. Lojalność, przygoda, bohaterstwo, magia, zdrada, spisek i śmierć - nie brakuje niczego, a z każdą chwilą jest tego więcej i więcej. I w ten oto sposób początkowa wada powieści przeradza się w najmocniejszy jej atut.
Ocena subiektywna: 5,5/6.
R. Hobb, Uczeń skrytobójcy, Warszawa 1997, 495 s.
Królestwu Sześciu Księstw zagraża tajemnicza i nieposkromiona choroba - kuźnica. Na dwór władcy trafia nieprawy syn Księcia Rycerskiego. Ignorowany przez całą niemal rodzinę królewską, dorasta pod opieką koniuszego swego ojca. Dar Rozumienia pozwala mu zaskarbić sobie jedynie wierność i miłość królewskich koni i psów. Ale sam Król Roztropny, widzi w chłopcu szansę na ratowanie królestwa i nakazuje uczyć go sekretnej sztuki skrytobójstwa. Ponadto płynąca w żyłach Bastarda błękitna krew, daje mu zdolność do korzystania z Mocy.
Z każdą kolejną stroną powieści, czytelnik staje się niewolnikiem losów Ciernia, Sikorki, Bastarda, króla Roztropnego, księcia Szczerego, księżnej Cierpliwej, Brusa i uroczego, rozszczekanego Kowala. Wszystkie postacie stworzone przez autorkę są nietuzinkowe i prawdziwe. To na kanwie ich charakterów Hobb zbudowała magiczny świat, to one go tworzą, wypełniają i zamykają w fantastyczną, doskonale przemyślaną całość.
Jest to powieść o dokonywaniu wyborów, obieraniu dróg, samotności, podejmowaniu wyzwań, dojrzewaniu i walce. I choć początkowo stopniowanie akcji przez autorkę może złościć i niecierpliwić, to jest na co czekać. Lojalność, przygoda, bohaterstwo, magia, zdrada, spisek i śmierć - nie brakuje niczego, a z każdą chwilą jest tego więcej i więcej. I w ten oto sposób początkowa wada powieści przeradza się w najmocniejszy jej atut.
Ocena subiektywna: 5,5/6.
R. Hobb, Uczeń skrytobójcy, Warszawa 1997, 495 s.
wtorek, 27 grudnia 2011
skarbiemój
Stephen King o miłości. To nie znaczy, że nie jest groźnie, krwawo i przerażająco. Nie jest to ckliwa, romantyczna historia, wyciskająca łzy wzruszenia. To powieść o miłości obarczonej balastem doświadczeń, tajemnicą, bólem, bezradnością i tęsknotą.
Lisey i Scott byli idealnymi partnerami, stworzyli swój zamknięty świat, w którym spędzili razem ćwierć wieku. Dziś Lisey porządkując dokumenty i rękopisy po zmarłym mężu, odkrywa kilka tajemnic. O niektórych nie wiedziała, niektóre przestraszona wyparła z pamięci, a jeszcze inne postanowiła ukryć przed światem. Do uporania się z nimi nadal potrzebuje Scotta i będzie musiała szukać go w miejscu, które stworzył, aby przeżyć tragiczne i upiorne dzieciństwo.
Jednocześnie Amanda - jedna z sióstr Lisey - dostaje ataku katatonii, buduje nieskładne zdania, w których Lisey rozpoznaje sekretny język miłosny, pełen przenośni i osobliwych neologizmów, język - którym rozmawiała tylko ze swoim mężem. Ale dlaczego Scott przed swoją śmiercią kontaktował się z psychiatrą leczącym Amandę i szperał w archiwach dotyczących jej przypadku?
Przejmująca i głęboka powieść Kinga sięga do najgłębszych zakamarków człowieka, gdzie kryje się śmiercionośny długaśnik i tata dotknięty złamazią, zniki, bafy i przeraźliwi, niewidoczni śmiacze.
Jeśli nie lubisz niezrozumiałych pojęć, nowych, wieloznacznych słów, specyficznej składni, nie odnajdujesz się w kilkuwarstwowej narracji i gubisz w niechronologicznej fabule to nie czytaj jej. Ta książka to wyzwanie dla wyobraźni, wymagające wysiłku i zawziętości, a nagradzające doskonałym warsztatem i genialną poetyckością. Jest to powieść wprowadzająca w świat, który albo się pokocha i zatraci w nim, albo zaplącze i zniechęci.
Ocena subiektywna: 5/6.
S.King, Historia Lisey, Warszawa 2009, 533 s.
niedziela, 18 grudnia 2011
partyjka szachów?
Można być zarazem ojcem, bratem, synem i kochankiem, ofiarą i katem... ["Szachownica flamandzka"]
Nie gram w szachy, choć to rozrywka bardzo szlachetna, a taka gra to sztuka. Szachownica w literaturze pojawia się zarówno u Sherlocka Holmesa jak i w Alicji w Krainie Czarów, a same szachy kryją w sobie ogromną symbolikę, każdy pion stanowi bogactwo skojarzeń i odniesień.
U Reverte dwie jednakowe partie rozgrywają tematy dwóch morderstw. Jednego, które miało miejsce w 1471 roku i wiąże się z układem szachów na obrazie flamandzkiego malarza Pietera van Huysa, nad którym prace konserwatorskie prowadzi piękna Julia. Drugiego, które popełnione zostaje w 1991 roku i dotyka byłego kochanka Julii.
Na płótnie van Huysa znajduje się ukryty napis Quis necavit equitem?, czyli Kto zabił rycerza? i zawarta została tajemnica zagadki śmierci jednego z uwiecznionych na nim bohaterów. Kluczem do jej rozwiązania jest rozegranie namalowanej na obrazie partii szachów wstecz. Podobna rozgrywka ma pomóc w odkryciu współczesnego mordercy. Ale nie jest to tylko gra martwymi pionkami, to zabawa żywymi ludźmi.
Reverte zadbał o to, aby czytelnik nie znający zasad gry bawił się równie dobrze co wytrawny szachista. Książka uzupełniona jest rysunkami przedstawiającymi pola szachowe i dokładnymi opisami posunięć na planszy. Ciekawie i wciągająco poprowadzony został wątek związany z obrazem i postaci na nim przedstawionych, jednak motyw współczesny nie trzyma w napięciu aż tak bardzo, jak by się tego chciało, nie jest ani groźnie, ani zaskakująco, a bardziej uważny czytelnik już w połowie powieści domyśli się kto zabił. Zatem mimo ambitnego wątku szachowego i malarskiego, książka jest średniej klasy kryminałem. Dla tych, którzy postanowią się jednak z nim zmierzyć podpowiedź: nie dajcie się zmylić szachownicy, bo w życiu nic nie jest czarne albo białe.
Reverte zadbał o to, aby czytelnik nie znający zasad gry bawił się równie dobrze co wytrawny szachista. Książka uzupełniona jest rysunkami przedstawiającymi pola szachowe i dokładnymi opisami posunięć na planszy. Ciekawie i wciągająco poprowadzony został wątek związany z obrazem i postaci na nim przedstawionych, jednak motyw współczesny nie trzyma w napięciu aż tak bardzo, jak by się tego chciało, nie jest ani groźnie, ani zaskakująco, a bardziej uważny czytelnik już w połowie powieści domyśli się kto zabił. Zatem mimo ambitnego wątku szachowego i malarskiego, książka jest średniej klasy kryminałem. Dla tych, którzy postanowią się jednak z nim zmierzyć podpowiedź: nie dajcie się zmylić szachownicy, bo w życiu nic nie jest czarne albo białe.
Ocena subiektywna: 4/6.
A. Perez-Reverte, Szachownica flamandzka, Warszawa 2009, 395 s.
niedziela, 11 grudnia 2011
śpiewaj piękne dziecię
Od początku nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że to wszystko jest udawane, nienaturalne, wymyślone i przejaskrawione. Bohaterowie odgrywają role, w których czują się obco i nieswojo. Każda postać jest trudna i zdeformowana. A wszystko to, może dlatego, że w tej powieści nie ma osób szczęśliwych.
Jest wiek XVIII. W Neapolu poznajemy chłopca, Guida Maffeo, którego uboga rodzina sprzedaje łowcy talentów. Pięknie śpiewający Guido zostaje, w wieku 6 lat, wykastrowany. Na skutek procesów dojrzewania, traci jednak swój głos. Po nieudanej próbie samobójczej staje się nauczycielem muzyki, kompozytorem i poszukiwaczem ideału, który mógłby wyszkolić. Wybiera się w podróż po Italii. Przyciągnięty opowieściami o młodym trubadurze śpiewającym na ulicach miasta, trafia do Wenecji.
Tonio Treschi wychowuje się w jednej z najbogatszych rodzin weneckich. Dom, którego głową jest doża Andrea Treschi, pełen jest bolesnych tajemnic i zamkniętych drzwi, za którymi ukrywa swą codzienność każdy z członków rodziny. Starszy brat Tonia - Carlo, wydziedziczony za dopuszczenie się hańby, wraca do domu po śmierci ojca i próbuje odzyskać swą pozycję. Wybiera sposób okrutny i ironiczny - nakazuje wykastrować Tonia, głównego dziedzica. Chłopiec, jako niezdolny do posiadania dzieci, zostaje pozbawiony majątku i skazany na banicję pod groźbą śmierci. Trafia pod opiekę Guida i rozpoczyna naukę w konserwatorium muzycznym. Poznaje miłość, rozpoczyna wielką karierę i doskonali plan swojej zemsty, która niestety nie jest ani wyszukana ani zaskakująca.
Tonio Treschi wychowuje się w jednej z najbogatszych rodzin weneckich. Dom, którego głową jest doża Andrea Treschi, pełen jest bolesnych tajemnic i zamkniętych drzwi, za którymi ukrywa swą codzienność każdy z członków rodziny. Starszy brat Tonia - Carlo, wydziedziczony za dopuszczenie się hańby, wraca do domu po śmierci ojca i próbuje odzyskać swą pozycję. Wybiera sposób okrutny i ironiczny - nakazuje wykastrować Tonia, głównego dziedzica. Chłopiec, jako niezdolny do posiadania dzieci, zostaje pozbawiony majątku i skazany na banicję pod groźbą śmierci. Trafia pod opiekę Guida i rozpoczyna naukę w konserwatorium muzycznym. Poznaje miłość, rozpoczyna wielką karierę i doskonali plan swojej zemsty, która niestety nie jest ani wyszukana ani zaskakująca.
Głos kastratów był ich szansą i przekleństwem. Ich zdolności wokalne były fenomenem i sensacją, ale chłopcy, wraz z utratą męskości, przechodzili tragiczną metamorfozę psychiki. Okaleczeni jako małe dzieci, stawali się rozchwianymi emocjonalnie odmieńcami, wysuniętymi poza margines społeczeństwa.
Najlepszą bohaterką powieści Anne Rice jest boska Italia, przechodząca czas barokowego rozkwitu kultury i sztuki. Zachwycający krajobraz włoskich miast, ich architektury i klimatu. Magiczna Wenecja, piękny Neapol i monumentalny Rzym.
Książka jest jednak ciężka, rozwlekła i mało dynamiczna, a spory dodatek naturalistycznej erotyki homoseksualnej momentami nuży, czyniąc z powieści mało sprawne czytadło, które przełykałam z bólem.
Ocena subiektywna: 2,5/6.
A. Rice, Krzyk w niebiosa, Poznań 1994, 490 s.
Etykiety:
kastraci,
miłość,
namiętność,
Rice,
Włochy
Subskrybuj:
Posty (Atom)



