wtorek, 29 listopada 2011

może dzieli nas od tego krok, albo rok...

Za moich szkolnych czasów była to lektura obowiązkowa, na studiach poznałam ją od podszewki, później przeczytałam ją jeszcze dwa razy. Jest to zdecydowanie najlepszy literacki opis totalitaryzmu, doskonała książka polityczna, a także idealny elementarz nowomowy.
Tytuł jest roszadą cyfr roku, w którym, zmożony gruźlicą Orwell, zaczął ją pisać (1948). W fikcyjnym państwie, rządzonym przez wszechpotężną i wszechobecną Partię, pod przywództwem Wielkiego Brata, obywatele poddani są nieustającej kontroli i inwigilacji, reżim ingeruje każdą sferę życia, jednostki nieprawomyślne eliminuje lub podporządkowuje, zamieniając w gorliwych wyznawców. Główny bohater - Winston Smith - pracuje w Ministerstwie Prawdy. Jego uporządkowane i nudne życie, samotność oraz rosnąca frustracja popychają go do prowadzenia pamiętnika, a tym samym wkroczenia na drogę buntu.
Kanciasty, hermetyczny i porażający świat Orwella, to nie tylko genialna karykatura komunizmu, ale przede wszystkim wnikliwy traktat filozoficzny o patologicznej ideologii i władzy.
Przeraża, porusza, zastanawia i fascynuje. No i zakończenie Wam się nie spodoba.

Ocena subiektywna: 6/6.

G. Orwell, Rok 1984, Warszawa 2004, 354 s.

niedziela, 27 listopada 2011

diagnoza: ebola

W 1989 r. w Reston, niedaleko Waszyngtonu, na oddziale kwarantanny dla zwierząt tamtejszego ośrodka naukowo-badawczego, odnotowano znaczną liczbę zgonów wśród małp przywiezionych z Filipin do badań laboratoryjnych. Padły one ofiarą wirusa Ebola. Przez ponad dwa tygodnie żołnierze i naukowcy walczyli o to, aby nie dopuścić do rozprzestrzenienia się gigantycznej epidemii. Teren Reston nazwany został "strefą skażenia".
Ebola Zair przenosi się droga powietrzną. Narządy i tkanki zainfekowanego organizmu rozkładają się niemal natychmiastowo, pękają żyły, krew szuka ujścia w każdym możliwym miejscu. W ciągu dziesięciu dni wirus dokonuje zniszczeń porównywalnych z dziesięcioletnim działaniem HIV. Błyskawiczna mutacja wirusa uniemożliwia stworzenie szczepionki.
Preston opisuje różne przypadki zakażeń śmiercionośnymi wirusami pochodzącymi z tropikalnej biosfery. Zastosował bardzo ciekawie skonstruowane wprowadzenie do tematyki. Wszystkie opisy są niesłychanie realistyczne i przerażające. Książka znalazła się na listach bestsellerów w USA i przyniosła sławę amerykańskiemu dziennikarzowi. Preston otrzymał wiele nagród i wyróżnień w dziedzinie reportażu. Uzasadnionych i zasłużonych. „Strefa skażenia” świetnie łączy cechy reportażu z wykładem popularnonaukowym, a czyta się ją jak thriller.


Ocena subiektywna: 5/6.

R. Preston, Strefa skażenia, Warszawa 1996, 304 s.

środa, 23 listopada 2011

pomysły Dantego


Najwięksi amerykańscy naukowcy i poeci drugiej połowy XVIII w. - Henry Wodsworth Longfellow, James Russell Lowell i Olivier Wendell Holmes - pod przewodnictwem wydawcy - Jamesa T. Fieldsa - pracują nad pierwszym amerykańskim przekładem Boskiej Komedii Dantego. Czynią to w tajemnicy, gdyż władze Bostonu i zarząd uczelni dopatrują się w wymowie utworu nieprawomyślnych treści. 
Równocześnie w mieście ma miejsce seria morderstw szanowanych obywateli. Kolejne zbrodnie upodabniane są do kar piekielnych opisywanych przez Dantego. Ale przecież prace nad jego przekładem dopiero trwają, a udział w nich ma zamknięta grupa osób…
Autorowi udaje się bardzo zgrabnie przeplatać historię z fikcją literacką. Autentyczne postacie to rodzynki w cieście Pearla. Ciekawie również ukazuje atmosferę dziewiętnastowiecznego Bostonu, z wciąż pobrzmiewającymi echami niedawno zakończonej wojny secesyjnej. Opisy ofiar są przerażająco wyraziste i potrafią zmrozić krew w żyłach. Jednak powieść Pearla jest momentami nudna, czasami przegadana i są chwile, kiedy ma się jej dość. Czyżby Pearl chciał nas zamordować nudą? 
Ponieważ to kryminał, to musisz czytać do końca, bo tłucze się w głowie pytanie: kto zabił?! 
Ale gdy czytelnikiem rządzi wielka ciekawość i nastawiony jest na trzymającą w napięciu intrygę i błyskawiczną akcję, to nie zadowoli się dłużyznami i erudycyjnymi dyskusjami o literaturze, ani odgrzewanymi koncepcjami opartymi na serii zabójstw, wzorowanych na opisach klasyków, których było już w literaturze naprawdę sporo.

Ocena subiektywna: 3/6.


M. Pearl, Klub Dantego, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2005, 507 s.

niedziela, 20 listopada 2011

nadchodzi zima

Pierwszy tom serii. Pomimo początkowej konfuzji związanej z ogromem imion, zdrobnień, nazwisk i rodów (chwała marginesom, na których można notować) powieść jest kapitalna.
Na prośbę, a właściwie rozkaz, przyjaciela, a właściwie króla, władca północy Ned Stark, wbrew sobie, obejmuje stanowisko królewskiego namiestnika. Decyzja ta budzi lawinę dramatycznych w skutkach wydarzeń. Tkana latami sieć wzajemnych powiązań, zależności i układów odżywa i uruchamia machinę okrutnej, krwawej i fanatycznej walki o władzę. Nie ma litości, nie ma przebaczenia, jest tylko wojna i krew. Równolegle budowany jest wątek przygotowań do powrotu na tron potomków Władcy Smoków, gdzie bohaterką wydarzeń staje się Daenerys Targaryen. W żyłach dziewczyny płynie niezwykła, królewska krew, dzięki której, ostatnia z rodu może zbudzić moc nieobecną od wieków...
Fabuła zbudowana wielowątkowo powoduje, że konstrukcja powieści zyskuje epicki rozmach, intryguje i zapanowuje całkowicie nad wyobraźnią czytelnika, nie pozwalając mu odbierać żadnych sygnałów z zewnętrznego świata.
Wszystkie postaci są niesłychanie plastyczne. Żaden z bohaterów nie jest jednoznacznie zły albo dobry. I można przez całą czytelniczą podróż próbować umieścić ich po którejś stronie, po to tylko, żeby się przekonać, że w kolejnym rozdziale staną po przeciwnej.
Martin łamie wszystkie konwencje charakterystyczne dla fantastyki. Zamiast niezniszczalnych herosów, czarów i mitycznych stworów pokazuje czytelnikowi świat pełen intryg, brutalności i namiętności, a magii pozwala tylko sączyć się między słowami.
 
Ocena subiektywna: 6/6.
 
G. R. R. Martin, Gra o tron, Poznań 2011, 838 s.

sobota, 19 listopada 2011

perfidna i przewrotna


To właśnie niebo przyciąga uwagę na morzu, bardziej różnorodne, bogatsze, bardziej zmienne niż woda, kapryśne jak kobieta. ["Trucicielka", Powrót]

Cztery historie. Cztery obsesje. Każdy z nas ma swoją. Każda ma inną twarz.
Pewna starsza kobieta podejrzana jest o zabójstwo swoich trzech mężów. Jest tylko jeden człowiek, który pozna prawdę. Ta prawda zabije jego niewinność.
Pewien marynarz będąc na morzu dowiaduje się o śmierci córki. Nie wie która z czterech dziewcząt nie żyje. Jak ma przeżyć podróż do domu?
Pewni dwaj młodzi muzycy rywalizują ze sobą we wszystkim. Walka prowadzi ich nad skraj życiowej przepaści. Mogli wygrać wszystko, a tracą swój dar. 
Pewna prezydencka para kocha się i nienawidzi. W cieniu pustych ścian francuskiej rezydencji toczy się dramat samotnej, umierającej kobiety.
Schmitt pisze zwyczajnie pięknie, przejmująco, w jego słowach i historiach jest życie i prawda. To mistrz początku, środka i zakończenia każdej historii.

Nagroda literacka Le Prix Goncourt de la Nouvelle 2010.

Ocena subiektywna: 5/6.

E.-E. Schmitt, Trucicielka, Znak, Kraków 2011, 248 s.